Polish Golf english version
polishgolf.pl facebook polishgolf.pl linkedin
Aktualności Biznes Turnieje Ranking & Awards Partnerzy Media

Artur Gromadzki Wywiad

Elegancki turysta z kijem


Golf w Polsce rozwija się coraz szybciej. Jak w każdej dyscyplinie, poza piłką nożną, rozwój tego sportu będzie zależał od gwiazd. Jeśli doczekamy się polskiego Tigera Woodsa, to przed polami golfowymi będą stały kolejki, a klubowe karty trzeba będzie kupować, jak w Peerelu bilety do kina, od „koników” - mówi w rozmowie z Piotrem Gajdzińskim, Artur Gromadzki, prezes Modry Las Golf Club.

Polska jest dobrym miejscem do gry w golfa?

Jeśli spojrzeć na to z globalnego punktu widzenia, to nasz kraj jest dla golfistów miejscem egzotycznym. Mamy już kilkanaście dobrych pól golfowych, ale…

Pogodę mamy w kratkę, a sezon trwa krótko.

Nie krócej niż w Niemczech, a tam golf jest bardzo popularnym sportem. Rzecz nie w pogodzie, ale przede wszystkim w tradycji. Mekką graczy w golfa jest oczywiście Szkocja, a panujące tam warunki pogodowe, częste opady deszczu, silne wiatry, są przecież dalekie od ideału. A mimo to nie ma na świecie golfisty, który nie marzyłby o grze w Szkocji. Polska takich tradycji oczywiście nie ma. I choć w ostatnich latach stworzono w naszym kraju ponad 28 pól golfowych, to w porównaniu ze Szkocją jesteśmy na początku drogi. Oni mają 551 pól golfowych, a przypomnę, że powierzchnia Szkocji to niespełna 79 tys. kilometrów kwadratowych, blisko cztery razy mniej niż Polska! To pokazuje dzielącą nas przepaść. Tam to sport narodowy, u nas przez blisko pół wieku sport wyklinany, bo, jak niesłusznie twierdzono, to rozrywka dla bogatych darmozjadów.

Ale mimo tych złych konotacji, golf w Polsce rozwija się coraz szybciej. Jak w każdej dyscyplinie poza piłką nożną, rozwój tego sportu będzie zależał od gwiazd. Jeśli doczekamy się polskiego Tigera Woodsa, to przed polami golfowymi będą stały kolejki, a klubowe karty trzeba będzie kupować, jak w Peerelu bilety do kina, od „koników”. Przykład skoków narciarskich i Adama Małysza jest tego najlepszym dowodem. Podobnie jak Agnieszki Radwańskiej i Jerzego Janowicza w tenisie…

Coś mi się wydaje, że prędzej doczekamy się czeskiego Tigera Woodsa. W Czechach, czy właściwie ówczesnej Czechosłowacji, nawet w okresie komunizmu grywano w golfa, nie zaorano, jak u nas, wszystkich pól golfowych.

A jeszcze ważniejsze jest to, że Czesi mocno na tę dyscyplinę sportu dzisiaj stawiają. Mają szansę, aby powtórzyć drogę, którą przeszedł czeski tenis, sport daleko bardziej w tym kraju popularny i chętniej uprawiany niż w Polsce. Nie chodzi tylko o zawodowych graczy. Czesi zdali sobie sprawę, że golf ma bardzo pozytywny wpływ na zdrowie społeczeństwa. Gra w golfa oznacza długie przebywanie na świeżym powietrzu, wśród pięknych krajobrazów, uspokaja i dobrze nastraja do życia. Jest też, w przeciwieństwie do większości dyscyplin sportowych, mało urazowa. Dzięki temu państwo oszczędza na wydatkach na opiekę zdrowotną, a są to oszczędności niebagatelne. Golf świetnie też wpływa na lokalną gospodarkę.

Skoro już przy tym jesteśmy. Kto korzysta na coraz popularniejszej w ostatnich latach turystyce golfowej?

Według międzynarodowych statystyk, turysta golfowy wydaje cztery razy więcej pieniędzy niż „normalny” turysta. Korzystają więc właściciele pól, to oczywiste, ale także hotelarze, restauratorzy, producenci i sprzedawcy pamiątek, właściciele firm transportowych, handlowcy. Długo by wymieniać… Dlatego lokalne władze bardzo starają się przyciągnąć graczy w golfa. Obserwowałem to na niedawnych targach golfa, które odbywały się w Bellagio we Włoszech. Swoje stoiskach miały tam gminy i regiony z wielu krajów Europy. Niestety, w Polsce takiej promocji brakuje. Z zazdrością obserwowałem Szkotów, hiszpańską Andaluzję, a przede wszystkim Bułgarię, która stara się przebojem wedrzeć na ten rynek. Mają zaledwie siedem pól golfowych, ale zainteresowanie ich prezentacją było bardzo duże. Modry Las Golf Club też był tam obecny, ale specyfika tego sportu polega na tym, że jeśli już turysta przyjedzie do jakiegoś kraju, to chce zagrać na kilku polach. My, niestety, nie umiemy jeszcze współpracować, stworzyć wspólnej oferty. Brakuje nam także, a może przede wszystkim, pomocy i poparcia władz centralnych, które mają właściciele pól golfowych w całej Europie, a teraz, jak wynika z moich rozmów w Bellagio, również Bułgarzy. Ale jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że w najbliższych latach to się zmieni. Jestem gorącym zwolennikiem takiej współpracy.

Wrócę na chwilę do Czech. Tamtejsze władze zdały sobie sprawę również z tego, że z ekonomicznego punktu widzenia, golf jest intratniejszą dyscypliną niż tenis. Bo przecież nie ma turystyki tenisowej. Uprawiający tenis najchętniej grają w swoich klubach, ciągle na tych samych kortach. A golfiści jeżdżą, podróżują po całej Europie. Z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego, że jak w żadnej innej sportowej dyscyplinie, w golfie liczy się otoczenie, krajobraz. Każdy kort tenisowy jest taki sam. Każde pole golfowe jest inne.

W takim razie gdzie, poza Szkocją, najchętniej dzisiaj grają europejscy wielbiciele golfa?

Na drugim miejscu za Szkocją jest oczywiście Anglia. Jak patrzysz na liczbę pól golfowych w Anglii, to dochodzisz do wniosku, że ten kraj to jedno wielkie pole z dołkami do wbijania piłeczek! Tam jest, uwaga!, 1857 pól golfowych. Dla turysty golfowego raj!

Pod względem ilości pól golfowych na drugim miejscu, co dla wielu może być zaskoczeniem, znajdują się Niemcy z 724 polami, a później Francja z 591. Z Niemcami jest jednak kłopot, bo tam niewiele pól jest ogólnodostępnych, ogromna większość gości wyłącznie członków klubu, a dla pozostałych przytłaczająca większość tych pól jest po prostu zamknięta. Niemcy nie są więc dobrym krajem dla turystów golfowych. Na Półwyspie Iberyjskim jest łącznie 440 pól, z czego 351 w Hiszpanii. Wśród turystów golfowych bardzo popularna jest także Irlandia oraz Irlandia Północna, które razem oddają do dyspozycji graczy w golfa 412 pola. Ostatnio duży nacisk na rozwój tego sportu kładzie się w Turcji, choć infrastruktura jest tam jeszcze słaba, bo mają o dziewięć pół mniej niż w Polsce.

A czego trzeba, aby różnica między Turcją a Polską była jeszcze większa? To znaczy, aby u nas powstały nowe miejsca do uprawiania tego sportu?

Przede wszystkim zmian w systemie podatkowym. Pole to długofalowa i kosztowna inwestycja. Jeśli podatki będą niższe, to będziemy mieli szansę gonić Europę także jeśli chodzi o infrastrukturę golfową. Niestety, mam wrażenie, że u nas ciągle we władzach pokutuje myślenie o „sporcie dla bogatych darmozjadów”. Tymczasem większość pól jest prowadzonych przez entuzjastów tego sportu, ludzi powiedziałbym „chorych na golfa”, którzy nie czerpią z tego żadnych korzyści finansowych. Pytanie, jak długo są oni, czy raczej należałoby powiedzieć my, wytrzymać. Tymczasem w Czechach…

Wracasz dzisiaj do tych Czech z uporem maniaka…

To prawda, ale jestem zafascynowany tym przykładem. Bo wyobraź sobie, że w Czechach otwarto właśnie setne pole golfowe. Dla przypomnienia, Czechy są nawet nieco mniejsze niż Szkocja, o której wcześniej rozmawialiśmy. W Polsce warunki geograficzne i klimatyczne pozwalają w mojej ocenie na funkcjonowanie kilkuset pól golfowych.

Golfiści grający w Modrym Lesie koło Choszczna to przede wszystkim Polacy czy goście zagraniczni?

Przeważają Polacy, ale ta przewaga jest niewielka. Gracze z naszego kraju to 60 procent gości Modrego Lasu. Pozostała część przyjeżdża z zagranicy. Popularność Modrego Lasu w Niemczech, czy krajach skandynawskich, przede wszystkim w Szwecji, bierze się z licznych nagród przyznawanych nam przez renomowane magazyny dla golfistów. W 2009 i 2011 roku pole w sąsiedztwie Choszczna zostało uznane przez brytyjski „Golf World” za jeden ze stu najlepszych ośrodków golfowych w Europie. Z kolei w 2014 roku niemiecki magazyn „Golf Journal” włączył nas do grona stu najlepszych pół golfowych w Europie. Kolejnym liczącym się wyróżnieniem dla Modrego Lasu było wpisanie go na listę World’s Top 1000 Golf Courses firmy Rolex. World’s Top 1000 Golf Courses klasyfikuje tysiąc najlepszych ośrodków golfowych na świecie i jest swoistym przewodnikiem dla entuzjastów tego sportu po świecie.

Rozmawiał Piotr Gajdziński, "Smaki z Polski"

TOP